Pierścionek zaręczynowy- jak nosimy, historia, zwyczaje

Pierścionek zaręczynowy- jak nosimy, historia, zwyczaje

Pierścionek zaręczynowy i diamenty – krótka instrukcja obsługi.

Wybór pierścionka zaręczynowego to ważna i trudna decyzja. To biżuteria, którą kobieta będzie nosiła do końca życia. Warto więc, by był on naprawdę wyjątkowym i przemyślanym zakupem.
Na rynku jubilerskim dostępne są różnorodne modele z kamieniami we wszystkich możliwych wielkościach i barwach. Jeśli nie jest się fascynatem biżuterii i miłośnikiem kamieni szlachetnych, łatwo zagubić się w gąszczu modeli i minerałów.
Dlatego, przychodzimy z pomocą!

Klasyki biżuterii zaręczynowej

Najpopularniejszym materiałem, z którego wykonuje się pierścionki zaręczynowe jest złoto próby 585 (14-karatowe) w kolorze żółtym lub białym.
O ile przyszła narzeczona nie ma sprecyzowanych oczekiwań i nie jest wierną miłośniczką konkretnego rodzaju kamieni, warto postawić na klasyki. Minerały, które od wieków używane były przy wykonywaniu pierścionków zaręczynowych, to przede wszystkim diamenty i szafiry.

Tutaj mała dygresja historyczna – to nie diamenty, a szafiry były pierwsze. Już w średniowieczu popularny był zwyczaj ofiarowania wybrance swojego serca pierścionka z niebieskim kamieniem. Uważano je wtedy za symbol wierności. Wierzono, że utrata jego koloru ujawnia zdradę małżeńską. Niektórzy średniowieczni rycerze korzystali z tych przekonań, ofiarowując swoim żonom pierścionki z kamieniami o właściwościach blaknięcia. Był to prosty, choć kosztowny sposób na pozbycie się nielubianej żony.
Pierwszy pierścionek zaręczynowy z diamentem został sprezentowany Marii Burgundzkiej przez księcia Maksymiliana w 1477 roku. Później popularność diamentów wzrastała wraz z odkrywaniem coraz to nowych złóż tych minerałów i otwieraniu kolejnych kopalni.
Moda na szafiry powróciła w latach 80. wraz z pierścionkiem księżnej Diany (wybranym przez nią samą i, jak zresztą wszystkie jej modowe decyzje, budzącym ogromne kontrowersje w rodzinie królewskiej).

Mniej popularne kamienie

Oczywiście, jeśli nie chcecie, wcale nie musicie być wierni historii. Jeśli Wasza wybranka ma jakiś ulubiony kamień, warto postawić właśnie na niego. W pierścionkach zaręczynowych pięknie sprawdzają się ametysty, rubiny, szmaragdy, topazy albo akwamaryny. W wersji bardziej ekonomicznej – cyrkonie też powinny dać radę. Trzeba jednak pamiętać, że te z upływem lat mogą stracić swój blask i prawdopodobnie będą kiedyś potrzebowały odświeżenia (czytaj: wymiany) u specjalisty.

Diament – co powinno się wiedzieć

Diament ma jednak nad nimi wszystkim przewagę pod względem twardości i wytrzymałości. Jeśli zdecydujecie się właśnie na niego, warto poznać kilka podstawowych informacji.

Diamenty ocenia się nie tylko pod względem wielkości, którą podaje się w karatach. Ważna jest również jakość ich szlifu, barwa oraz stopień czystości. Wszystkie te informacje będą zawarte na certyfikacie, który otrzymacie wraz z pierścionkiem.
Większość diamentów w sklepach jubilerskich ma szlif brylantowy. Kamień o tym kształcie nazywamy brylantem. Jakość ich szlifu zależy od różnych detali, takich jak symetria czy sposób wykończenia dolnej podstawy.
Zdarzają się również diamenty w mniej popularnych kształtach – serduszka, owale czy markizy. Cieszą się one jednak zdecydowanie mniejszym zainteresowaniem.
Czystość diamentów ocenia się na podstawie ilości oraz wielkości skaz i inkluzji. Są to niedoskonałości - drobne, ciemne linie i nacięcia na powierzchni i wgłębi kamienia. Na rynku dostępne są diamenty od lupowo czystych, aż do brylantów ze skazami widocznymi gołym okiem. Różnica w cenie między nimi jest ogromna, dobrym kompromisem są diamenty posiadające drobne skazy, które nie są dostrzegalne bez użycia specjalistycznego sprzętu ani lupy. Jeśli nie zależy nam tak na książkowej czystości, a jedynie na pięknym wyglądzie, kamienie o numeracji VS (bardzo małe wrostki) albo SI (małe wrostki) na pewno spełnią Wasze wymagania. Dla prawdziwych koneserów diamentów – najwyższe klasy to VVS oraz LC – te ostatnie nie posiadają już żadnych inkluzji. W klasach P1 i niższych skazy będą widoczne już gołym okiem.

Również kolor ma znaczenie. Barwę brylantów klasyfikuje się od najbardziej szlachetnej – wysoce delikatnej bieli, aż do diamentów żółtych (skala od D do Z). Tutaj znowu różnica w cenie jest kolosalna. Średnie klasy, o pięknym wyglądzie, i cenie, która nie zmusi Was do kredytu na 20 lat, to G (delikatna biel), H (biel) i J (lekko stonowana biel).

Oprawa brylantu również nie jest bez znaczenia. Oczywiście, ich walory wizualne to już kwestia gustu każdego z nas. Warto jednak pamiętać, że carga (czyli prosta obrączka przytrzymująca kamień), choć jest najbezpieczniejszym, niehaczącym i najtrwalszym rodzajem oprawy, dopuszcza do diamentu mniej światła niż łapki. Im delikatniejsza i bardziej ażurowa oprawa, tym więcej swoich walorów mogą zaprezentować diamenty.

Jak drogi musi być pierścionek

Nie istnieje konkretna cena, jaką powinno się wydać na pierścionek zaręczynowy. Jest to kwestia bardzo indywidualna. Kiedyś pokutowało przekonanie (zresztą, rozpowszechnione przez firmy handlujące diamentami), że cena pierścionka powinna równać się miesięcznej wypłacie mężczyzny. I, o ile kiedyś teoria ta miała nawet pewne logiczne uzasadnienie – dla kobiety pierścionek był zabezpieczeniem finansowym w przypadku zerwania zaręczyn – w XXI wieku, kiedy kobiety są dużo bardzie niezależne i same zarabiają na siebie, nie jest to aż tak logiczna konieczność.
Nie zmienia to jednak faktu, że jest to pierścionek na całe życie – warto więc postarać się, aby był on naprawdę wyjątkowy i niekoniecznie poświęcać jakość na rzecz ceny.

Specjalnie dla niej

Co najważniejsze, pierścionek musi być dopasowany do jego przyszłej właścicielki. Jeśli Wasza dziewczyna nosi tylko srebrną biżuterię, lepiej, jeśli będzie on wykonany z białego złota. Jeśli ma sportowy styl, pewnie powinniście odpuścić sobie barokowo zdobione oprawy. Można też zastanowić się, jakie obrączki chcecie później nosić. Wiele kobiet nosi oba pierścionki na jednym palcu, powinny więc do siebie pasować.
Najważniejsze, żeby pierścionek był kupiony z sercem, pokazał, że dobrze znacie swoją partnerkę i że poświęciliście na jego wybór czas nieco dłuższy niż 5 minut. Przede wszystkim liczy się przecież Wasza miłość i zaangażowanie.

A więc, Panowie, nie ma co tracić czasu. Odwagi i do boju!